środa, 25 grudnia 2013

Aniołki!

Aniołki moje ukochane i najdroższe!
Pamiętacie pewnie akcję ze zmianą adresu i wszystkiego na Księciu, prawda? No właśnie. Okazało się, że to nic nie pomogło.
I nie pomogą też kolejne przenosiny blogów, zmiana nicka, nowe konto czy rozwiązanie, by rozdziały za mnie wstawiał ktoś inny. Nic.
Dobra, Magda, do rzeczy.
Także wszystko zostaje, każde napisane do tej pory przeze mnie słowo, ale ja muszę się niestety wynieść. Wiem, wiem. Serce mi się kraje, ale nie mam innego wyjścia, uwierzcie.
Także czas pożegnać (tym razem już na amen) Księcia, Sammi oraz czarnego Sprytula, Julkę i słodkiego Weliego a nawet cichego Michaela, Dawida, Natalię i Ingrid też.
Pozostaje Wojtek. Nie dalej jak wczoraj, nawet zrobiłam nowy wygląd tego bloga, wiecie? I płakać mi się najbardziej z jego powodu chce. Nie, nie z wyglądu, ale z powodu tego chłopaka. Bo to było coś, co zajęło moje serce na amen, coś, co pokochałam od pierwszego napisanego przeze mnie słowa, od samego prologu, który wywołał tyle emocji. Jedyne, co mogę Wam obiecać, to to, że go nie zostawię nigdy. I kiedyś go skończę.
I na pewno przeczytacie to do końca.
Nie wiem, w jakiej formie - cóż, życie bywa nieprzewidywalne, ale dowiecie się, dlaczego TO zrobił. Dlaczego pomimo swojego młodego wieku, opuścił ten świat, dlaczego sobie ostatecznie nie poradził mimo tego, że przecież Lena już przy nim była i prawie udało mu się wyjść z tego dołka, w jakim się znalazł.
To obiecuję.

Dziękuję za każdy komentarz. Co ja bym bez Was zrobiła, co? Za każde powiedziane przez Was słowo, za wsparcie.
Naprawdę Was kocham, moja bloggerowa rodzino.
I na Waszych blogach oczywiście zostaję. Nikt mnie siłą od nich nie odciągnie.

No. Teraz przyszedł w końcu ten nieunikniony moment.
Także...
Żegnajcie, słoneczka moje!